Logo

 



Wizytówka:

Liceum Ogólnokształcące
im. Marsz. St. Małachowskiego
w Płocku

ul. Małachowskiego 1
09-400 Płock

Dyrektor Liceum
mgr Katarzyna Góralska

tel. 24 366-66-00
tel. 24 366-36-00
fax 24 366-36-01
malachowianka@op.pl



Forum Banner


      


Sponsorzy

Rekrutacja
, czyli wszystko co powinieneś wiedzieć jeśli chcesz się tutaj znaleźć!

O szkole
- Małachowianka to najstarsza szkoła w Polsce. Istnieje nieprzerwanie od 1180 roku.

Chór "Minstrel"
powstał w Małachowiance w 1992 roku. Jest to chór mieszany.

Siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka,
czyli po prostu sport w Małachowiance.

Małachowiacy w internecie
, czyli linki do stron uczniów i absolwentów.



Ściągaj majtki, studiuję!

Dwa miesiące minęły jak z bicza strzelił. Przespałem dwa tygodnie z tego. Po trochu, bo najdłużej pod rząd dałem radę 11 godzin. Sięgnąłem kilka razy dna, kiedy wolałem nie wiedzieć, że ten w lustrze to ja. Niestety. To ja byłem. Kilkakrotnie podchodziłem do próby wyklarowania z bezkształtnej masy, jaką chwilowo jestem czegoś choć odrobinę foremnego. Nic i nic. Blob. Budyń z kisielem. Tak, studiuję.

Zdobycie gruntownego wykształcenia na renomowanym uniwersytecie, wykształcenia, które pozwoli mi podjąć po studiach dobrze płatną pracę to klucz. Klucz do zdobycia wielkiej góry pieniędzy, za którą będę mógł sobie kupić 5 żon, po jednej z każdego kontynentu. Czy ile tam tych kontynentów jest. Pamiętam, że kół olimpijskich jest pięć. I to bez wątpienia. A jak mi jeszcze trochę zostanie, to sobie postawię wielką willę z pięcioma basenami na pięć stron naszego pięknego Świata. I w każdym, będzie się kąpała jedna z żon. Zabronię im wychodzić bez wyraźnego polecenia. Wszystko to w celu zachowania równowagi i spokoju w obrębie naszego domowego ogniska. Żeby się żadna o drugiej nie dowiedziała, bo będzie hałas i krzyki, a ja nie lubię.

Żeby mi zostało trochę więcej kasy, to kupię żony w formule ?budget?. Z próchnicą niedoleczoną. Albo platfusem. Cokolwiek. Mają być moje, nie muszą grać w reklamach. Zatem jak oszczędzę trochę funduszy, to sprawię sobie kucyka na eksperyment. Żeby zobaczyć, czy faktycznie wszystko kobiety na świecie chcą kucyka. A później go sprzedam na części i mączkę.

Pięć lat drogi przede mną. Setki tysięcy skserowanych stron tekstu nudnego a niezbędnego. Tysiące kilometrów przewędrowanych na trasie dom-szkoła, szkoła-dom, dom-starówka, starówka-dom, dom-placówki rozsiane po mieście długim i szerokim. Cysterny taniej herbaty. Tysiące zwierzęcych istnień przemielonych na parówki, które stają się ostatnimi czasy fundamentem mojego jadłospisu. Setki twarzy i imion, których nie sposób ze sobą poprawnie skojarzyć. Wisząca bez przerwy nad głową konieczność zrobienia prania, kiedy już ciężko jest wytrzymać ze sobą w jednym pomieszczeniu. Fortuna zainwestowana w opłaty za cotygodniowe sprzątanie na klatce (kilka dni temu zapłaciłem pani spod szóstki za dwa miesiące od razu i nie mogłem zjeść dobrze następnego dnia). Z tych mniej ciemnych spraw ? mnóstwo ludzi o dobrym sercu i mocnej głowie, którzy rozumieją większość dowcipów, wiedzą co to był Apartheid, nie boją się pójść na imprezę electro/disco80/new romantic, zaproszą czasami na obiad, jak nie mam pieniędzy albo natchnienia do przygotowania czegokolwiek. Starcie z życiem kulturalnym, kwitnącym na każdym kroku, że czasu brakuje aż. Bycie niejawnym uczestnikiem setek pogrzebów obserwowanych z balkonu (ostatnio na pogrzebie grała orkiestra dęta). Romanse urojone, nieudane i zaledwie potencjalne. Opasłe tomy niewypowiedzianych komplementów. I wypowiedzianych garstka, ale w takich okolicznościach, że rano muszę ustalać kto, gdzie i po co jestem. Przepuszczanie kobiet w drzwiach na ulicy Batorego. Wnoszenie co rusz do autobusu wózka, bo Toruń to miasto, gdzie narodziny dziecka to tak, jakby deszcz spadł.

Pięknie będzie, jak przejdę tą drogę. 5 żon, kokaina, złoto, kasyna, drogie auta, raut u premiera goni raut.

A jak na końcu tej drogi nic nie będzie, to pozostanie mi wspominać jej przebieg.

Bo chyba polubiłem tą drogę.

Kuba

[powrót do głównej]