Logo

 



Wizytówka:

Liceum Ogólnokształcące
im. Marsz. St. Małachowskiego
w Płocku

ul. Małachowskiego 1
09-400 Płock

Dyrektor Liceum
mgr Katarzyna Góralska

tel. 24 366-66-00
tel. 24 366-36-00
fax 24 366-36-01
malachowianka@op.pl



Forum Banner


      


Sponsorzy

Rekrutacja
, czyli wszystko co powinieneś wiedzieć jeśli chcesz się tutaj znaleźć!

O szkole
- Małachowianka to najstarsza szkoła w Polsce. Istnieje nieprzerwanie od 1180 roku.

Chór "Minstrel"
powstał w Małachowiance w 1992 roku. Jest to chór mieszany.

Siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka,
czyli po prostu sport w Małachowiance.

Małachowiacy w internecie
, czyli linki do stron uczniów i absolwentów.



Znajdź odpowiedzi i mnie zamknij

Widzenie 1.(pierwsze)

Król Salomon cały czarny. Przez to miał pod górkę wszędzie. Czy to w sklepie, czy to w pracy, szkole, w kinie i w urzędzie. Król Salomon bardzo mądry. Od podatków się wymigał. Wiedział jednak - państwo srogie, CeBeEś go będzie ścigał. Król Salomon kamuflażu mistrz i wszelkiej konspiracji. Raptem! nagle! wtem! się przebrał. Za półtorej metra stacji. Więc choć metrem jeździ tajniak. Bystry, czujny, spostrzegawczy. Nie wie, że gdy czyta rozkład, Salomonu* w oczy patrzy.
Lecz umarł ten sprawiedliwy a mądry monarcha, który urzędowi skarbowemu nie zwykł się kłaniać i piątki przybijał systematycznie z czołówką klasyków sceny reggae, że wymienię tu min. osoby takie, jak: pan Burning Spear, pan Horace Andy, pani Marcia Griffits (tu następuje za każdym razem krępujące dla niej a szarmanckie ucałowanie ręki), pan Barrington Levy, pan Lee Perry.
Po jego śmierci rastamani z dredami do pasa i notorycznie przekrwionymi oczami (karaibskie powietrze nie służy nikomu) z ust do ust przekazują sobie taką oto legendę:

Gdy Król Salamon znudził się nieustanną ucieczką przed inkwizycją spod znaku ministerstwa finansów postanowił osiąść w okolicach Puocka. I nuda zaczęła go nawiedzać, z czym nie mógł sobie poradzić. Naiwnie zaczął zapuszczać się do Puocka, gdzie wiadomo nie ma nic do roboty, a rozwój kultury postępuje odwrotnie proporcjonalnie do przyrostu wagi kierowniczki miejscowego Przybytku Kulturalnego. Z braku innych możliwości nasz sympatyczny bohater umarł. A najlepsze jest to, że na jego grobie wyrósł potężny krzak konopii indyjskiej, która odpowiednio przetworzona**, jak wiadomo, jest narkotykiem zdradzieckim i śmiertelnie groźnym. Jego odstawienie wywołuje oznaki głodu, czyli: odpadanie tyłka w najbardziej nietypowych sytuacjach i bezsensowne wydymanie warg. Poza tym robi Ci, drogi czytelniku, kupę z mózgu. Miejscowe ćpuny marihuaniczne o krzaku z grobu w/w Króla mówią: "Oszfak!". Narkomany, brudasy! Piekło wam pisane! Jesteście mendami na zdrowych jajach społeczeństwa [toczenie piany i tupanie].
Widzenie 1. (pierwsze) kończy się.

Widzenie 1.2 (bardziej pierwsze, niż to poprzednie, ale w dalszym ciągu nie drugie)
No przecież nie mam pomysłu na to widzenie. W zasadzie to perfidna zapchajdziura. Coś, jak koncert Kayah (jak to się odmienia i czy w ogóle ? i ?) albo ... hmm, koncert Kayah? Wiem! Rozdanie Grammy (taka nagroda prestiżowa bardzo i tyleż samo lipna) w wersji latynoskiej. Albo mam fleszbeki, albo już trzy razy w ciągu ostatnich tygodni pokazali tą audycję w Telewizji Publicznej numer Dwa. Mało to ważne w zasadzie. Starczy tego dobrego.
Widzenie 1.2 kończy się poprzez spalenie ze wstydu na popiół.
Widzenie 2. (drugie, jak komunia jest druga)

Otworzyły się moje oczy. Z bólem serca, ale i z pełną świadomością misji, jaka stoi przede mną, postuluję unieważnienie filmu "Akademia Pana Kleksa", jako obrazu:

Po pierwsze: pornograficznego; nawet mało uważny widz bez problemów dostrzeże w filmie scenę, w której dzieci (pornografia dziecięca, zapomniałem dodać), a ściślej banda chłopców lata przed kamerą najzupełniej naga. Oku nieco uważniejszego obserwatora nie trzeba powtarzać dwa razy: widać im (tu zadrżała ręka moja z oburzenia) genitalia. Czy muszę dodawać cokolwiek? Sądzę, że komentarz jest zupełnie zbędny.

Po drugie: propagującego okultyzm i sekciarstwo. Posłużę się kolokwializmem i powiem, że tytułowy Pan Kleks Ambroży "jest jakiś lewy". Jego metody wychowawcze pozostawiają wiele do życzenia i budzą zastrzeżenia prof. ped(agoga). dr zajebistego specjalisty Onufrego Masarza (autora szeregu poradników wychowawczych, że wymienię tu chociażby: "Co to znaczy, że nie możesz?!" Nowosybirsk 1987; "Uczymy niemowle samodzielnego się przewijania" Libiąż 1988; czy w końcu, jego sztandarowe dzieło pt. "Krótki łańcuch" Płock 2003). Otóż gromadka chłopców wychowywana jest w świadomości, że można zrobić coś z niczego (vide: posiłki), co jest oczywistą bzdurą. Poza tym wierzą w możliwość wchodzenia na szeroką skalę w interakcje z postaciami z bajek. Przekonanie to podsycane jest przez wychowawcę, który pierze im mózgi podając w tym celu różne środki chemiczne, nazywane tu enigmatycznie "farbami" ("więc chodź, pomaluj mi świat, na żółto i na niebiesko, oderwijmy się od ziemi z amfetaminową ścieżką"). I ja się pytam (ja zapytuję się): czy takie rzeczy powinny oglądać dzieci?!
Po trzecie: propagującego zażywanie narkotyków syntetycznych, jako sposób na dobrą kondycję, doskonały humor, gęste włosy, kosmiczne pomysły, wizjonerstwo i generalnie: "na dobry początek dnia". Pan Ambroży Kleks, który w zdradliwy nałóg popadł jeszcze za czasów niejasnych kontaktów z doktorem Pai Chi Wo (dziś wiemy, że nie jest to jego prawdziwe imię i nazwisko; brzmi ono Wiesław Michnikowski; poszukiwany przez Interpol ukrywa się po warszawskich teatrach), korzysta z usług miejscowego dilera, który ukrywając się pod pseudonimem "Golarz Filip" prowadzi w mieście (pod przykrywką salonu fryzjerskiego - przebiegła bestia) ten ohydny proceder. Każdy widz filmu może dokładnie zobaczyć: pan Kleks zażywa małe papierki nasączone jakąś straszliwą substancją. Nazywa je, dla niepoznaki, "piegami". Wraz z zerwaniem kontaktów z miejscowym dilerem rozpoczyna się gehenna pana Kleksa, który, powiedzmy sobie wprost: zaczyna się sypać.
Czy w obliczu tych wszystkich argumentów znajdzie się ktokolwiek, kto będzie próbował obalić tezę, że film ten jest obrazoburczy, szkodliwy, nieprzyzwoity, poprzez co mąci w dziecięcych umysłach, które powinny być nastawione tylko na Piękno i Dobro, a nie zepsucie i zgniliznę, jak proponują zwyrodnialcy, którzy przyczynili się do powstania tego filmu. Jednoznacznie twierdzę, że film powinien spłonąć. Oferuje swoją pomoc, jeśliby do czego miało dojść.
Dziękuję.
Koniec Widzenia 2.(drugiego, jak drugie jest piwo).
Kuba (k.sadowski@plock.org.pl)
*Jak będziesz pisał swój własny tekst, to możesz napisać 'Salomonowi' i zobaczysz, że Ci się nie zrymuje za nic
**Napisałbym, ale się boję. W zasadzie, to już napisałem, ale mój wewnętrzny głos powiedział mi, żebym to skasował ("Skasuj to!"), bo będzie smród ("Bo będzie smród!")
PS. W sprawie Widzenia Drugiego: przepraszam wszystkich, którym zabiłem właśnie dzieciństwo. Pis en law. Kiedyś ktoś musiał to zrobić. Na otarcie łez pozostaje Wam genialna ścieżka dźwiękowa z filmu.

[powrót do głównej]