Logo

 



Wizytówka:

Liceum Ogólnokształcące
im. Marsz. St. Małachowskiego
w Płocku

ul. Małachowskiego 1
09-400 Płock

Dyrektor Liceum
mgr Katarzyna Góralska

tel. 24 366-66-00
tel. 24 366-36-00
fax 24 366-36-01




Forum Banner


      


Sponsorzy

Rekrutacja
, czyli wszystko co powinieneś wiedzieć jeśli chcesz się tutaj znaleźć!

O szkole
- Małachowianka to najstarsza szkoła w Polsce. Istnieje nieprzerwanie od 1180 roku.

Chór "Minstrel"
powstał w Małachowiance w 1992 roku. Jest to chór mieszany.

Siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka,
czyli po prostu sport w Małachowiance.

Małachowiacy w internecie
, czyli linki do stron uczniów i absolwentów.



Małachowianka w latach 1955 - 1957

Drodzy Goście oglądający ten zbiorek zdjęć: czuję się w obowiązku powiedzenia kilku słów na temat jego powstania.

Byłem uczniem Małachowianki w latach 1953-1957. Od 1954 roku miałem aparat fotograficzy i robiłem zdjęcia. Szczęśliwie, dzięki skrupulatności mojej Matki zachowały się negatywy z tamtych lat.

26 grudnia ubiegłego (2007) roku napisał do mnie uczeń Małachowianki, p. Rafał Wilmanowicz, pytając, czy mogę udostępnić zdjęcia do wykorzystania na stronie Szkoły. Oczywiście zgodziłem się i obiecałem dostarczyć zdjęcia wraz z krótkimi komentarzami. I to są właśnie te zdjęcia.

Nie były one robione z zamiarem prezentacji życia Szkoły, ani środowiska nauczycielskiego bądź uczniowskiego. Miałem wtedy 15-17 lat i żyłem w specyficznym środowisku: w internacie szkolnym. Dlatego w pokaźnym zbiorze przeważają fotografie tych samych osób z mojego najbliższego otoczenia. Trudno było wybrać zestaw obrazków pokazujących różne osoby w różnych sytuacjach i charakteryzujące życie szkolne. Wyniki mogą Państwo ocenić w tej galerii. Pojawiły się jeszcze dwa dodatkowe problemy: negatywy zostały poważnie naruszone zębem czasu (przecież to już ponad 50 lat!) oraz - tenże czas zatarł w mojej pamięci nazwiska wielu kolegów i koleżanek. Aby ich zidentyfikować, nawiązałem kontakty z dawnymi kolegami i koleżankami i skorzystałem z ich pomocy w ustalaniu nazwisk poszczególnych osób.

Pragnę w tym miejscu podziękować za pomoc Marysi Chrzanowskiej, Hani Hejke, Hani Pyjek, Ani Runo i Marysi Pszczółkowskiej. Dzięki nim znakomicie zmalała liczba osób nie rozpoznanych. Jeśli ktoś z Państwa rozpozna jeszcze kogoś na zdjęciach lub zauważy błędy przez nas popełnione, bardzo proszę o zawiadonienie mnie o tym.

Mój adres e-mail: tykarski@if.pw.edu.pl

Postaram się jak najszybciej umieścić uzupełnienie na tej stronie.

Wybrane zdjęcia podzielone zostały na parę grup tematycznych. Są to:
- internat,
- nauczyciele,
- uczniowie,
- uroczystości szkolne,
- wycieczki,
- kaplica (czyli przypadek nadzwyczajny).

Pierwsze trzy grupy nie wymagają komentarzy. Dotyczą życia w internacie oraz fotografii nauczycieli i uczniów. Uroczystości (a właściwie tylko jedna, ale za to bardzo barwna) i wycieczki (też jedna - w góry Świętokrzyskie) - to były nadzwyczajne wydarzenia, przerywające monotonię życia szkolnego, a dla nas, z internatu, dające możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza i pełniejszego kontaktu z kolegami z miasta. Chyba właśnie dlatego zrobiłem wtedy tyle zdjęć.

Epizod z kaplicą - to była ryzykowna przygoda, do której przez wiele lat nie wracaliśmy pamięcią. Ryzykowaliśmy (tuż przed maturą) wyrzuceniem ze Szkoły i prawdopodobnie długotrwałym śledztwem o charakterze politycznym. Ale powodem naszej wyprawy nie były względy polityczne, czy patrioryczne. W moim przypadku była to zwyczajna ciekawość: jak tam jest? A także zaufanie do kolegów i może trochę brawury. Z ryzyka wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę. Pamiętaliśmy doskonale aresztowania naszych starszych kolegów i wyroki. Tamte wydarzenia silnie odbiły się na naszym życiu internackim. Spowodowały wielkie zaostrzenie regulaminu oraz zakaz należenia do organizacji pozaszkolnych: kół zainteresowań - modelarskiego, szybowcowego, artystycznych oraz do klubów sportowych. Praktycznie byliśmy wtedy odcięci od świata zewnętrznego. Szkoła i jej otoczenie były całymn naszym dozwolonym światem.

Negatywy z naszej wyprawy do kaplicy przeleżały u mnie ponad 35 lat, aż do chwili, gdy dowiedziałem się, że wprawdzie kaplica nadal istnieje, ale cały jej wystrój uległ zniszczeniu i nie zachowała się żadna dokumentacja. Wtedy sobie przypomniałem o zdjęciach. Nie są one wprawdzie kolorowe, ale można sobie wyrobić zdanie na temat tego, jak kaplica wyglądała oraz co i dlaczego zostało zniszczone. Odbitki zdjęć na prośbę kolegi Tadeusza Wiśniewskiego przekazałem mu bezpośrednio potem, ale nie miałem już z nim kontaktu i nie wiem, jaki zrobił z nich użytek.

Podczas oglądania tych zdjęć życzę moim rówieśnikom miłych wspomnień z czasów naszej młodości, a młodszym kolegom rzutu oka na ten świat, którego już nie ma, a który był zewnętrznie tak podobny, a wewnątrz tak różny od obecnego..

Warszawa, 15 stycznia 2008 r.
Leonard Tykarski.

[powrót do głównej]